29.10.2013

Życie jest...

Idzie drogą kobieta. Smutna.
Myśli sobie:
Nic mi się nie udaje, jestem brzydka, gruba, samotna. I mam kompleksy. Nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać. Wszystko mnie denerwuje, jestem u granic wytrzymałości. Ludzie patrzą na mnie z góry, oceniają, choć nie znają. Świat jest niesprawiedliwy, dni monotonne. Codziennie robię to samo, nie ma nic, co mogłoby urozmaicić mój los. Nie chcę tu być.
Życie jest do dupy.
(Dostrzega dziecko, ok. dwa lata.)
Dlaczego ten maluch biegnie prosto na mnie? Ma mnóstwo miejsca obok, musi lecieć w moim kierunku? Dlaczego matka nie reaguje?! Muszę coś zrobić, bo na mnie wpadnie. Jest coraz bliżej!
(Chłopiec jest dwa kroki od niej. Wystraszona spogląda mu w oczy i uśmiecha się, na tyle, na ile ją w tym momencie stać. Dziecko zatrzymało się i również się uśmiechnęło. Był to cudowny uśmiech.)
Życie jest piękne.
(I z uśmiechem oraz z pozytywnymi myślami kontynuowała drogę.)

Do zaś.
Aqina